Jesteś swoim ciałem

Image courtesy of Stuart Miles at FreeDigitalPhotos.net

Image courtesy of Stuart Miles at FreeDigitalPhotos.net

Związek ciała i psychiki jest niepodważalny. A jak to bywa w przypadku związków, trochę więcej uwagi może go wzmocnić, a nawet uzdrowić. Czy rzeczywiście można podźwignąć „chorą duszę” poprzez pracę z ciałem? Czy obserwacja ciała może być kluczem do zrozumienia osobowości? I czy nieświadomość skrywająca doświadczenia z przeszłości może przejawiać się w cielesnych doznaniach? Twierdzących odpowiedzi na te pytania dostarcza bioenergetyka Lowena, jedna z wielu metod pracy z ciałem, która swego czasu zafascynowała mnie swoją tajemniczością. Dziś uchylam rąbka tej tajemnicy 😉

O wzajemnym wpływie ciała i umysłu chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Zazwyczaj znane nam są doświadczenia płynące z ciała, kiedy przeżywamy różne emocje. Stres może wyzwolić szereg cielesnych reakcji, podobnie jak kondycja ciała np. rozluźnienie mięśni znajduje swój wyraz w stanie psychicznym – uczuciu spokoju i odprężenia. Wiemy o tym i korzystamy z tej wiedzy. Ludzie uprawiają sport, aby polepszyć swoje samopoczucie, czy też starają się utrzymywać wyprostowaną sylwetkę, aby dodać sobie pewności siebie.

Bioenergetyka (nie mylić z bioenergoterapią)

Jak już wspomniałam, twórcą analizy bioenergetycznej jest Alexander Lowen (ur.  1910, zm. 2008) – amerykański psychiatra i psychoterapeuta. Bioenergetyka jest metodą psychoterapii, skoncentrowaną na odzyskaniu kontaktu z ciałem, a dzięki niemu – z otaczającym światem. Głównym celem jest doświadczanie swobody bycia i „otwarcie serca na życie i miłość”, co dokonuje się przez wzmocnienie związku między ciałem i umysłem. Lowen kształcił się początkowo w nurcie psychoanalitycznym, jednak, mimo iż psychoanaliza jest teoretycznym fundamentem terapii, zwierzenia z kozetki wcale nie są w niej najważniejsze. Materiałem pracy nad trudnościami klienta są nie słowa, ale „pierwotna natura” człowieka, czyli jego ciało, które „zawsze mówi prawdę”.

Jesteś swoim ciałem

Czy doceniamy sygnały, które przekazuje nam ciało? Czy nie faworyzujemy przypadkiem umysłu/świadomości w przeżywaniu siebie i świata? Ja z pewnością przez długi czas nie uważałam swojego ciała za źródło informacji. Natomiast, Lowen w swojej teorii przywraca ciału należny mu honor. Co więcej, robi to na tyle przekonująco, że pojęcia, które kojarzę z ezoteryką, jak „przepływ energii”, „naładowanie i rozładowanie” czy „dusza” (odpychające niektórych miłośników nauki) zdają się mieć swój potwierdzony w praktyce sens. „Im bardziej żywe jest Twoje ciało, tym bardziej jesteś w świecie”. Przez „żywość” autor rozumie swobodną autoekspresję, odblokowanie napięć w ciele i świadome, pogłębione oddychanie. Techniki te pomagają dotrzeć do pełni życia, zgodnie z zasadą, że to, co się dzieje z ciałem oddziałuje na umysł. Uczucia są energią, której nośnikiem jest krew. Zmianom w emocjonalności towarzyszą zmiany w krwiobiegu, o czym świadczą takie doznania „fala złości” oblewająca twarz, czy obkurczenie naczyń przejawiające się bladością skóry, gdy doświadczamy strachu.

Na czym polega terapia?

Jak w każdej formie pomocy psychologicznej terapia jest dostosowana do klienta. Ważnym elementem jest ruch. Wpływając na krążenie naturalnie podnosi poziom energii, co z kolei poprawia przepływ uczuć w ciele. Jednak ruchem, który posiada taką moc nie jest ruch podlejący woli, sterowany umysłem (oznaczałoby to, że wszyscy sportowcy mają nieograniczony dostęp do przeżywanych emocji, a takiej gwarancji nie ma). Najważniejsze są spontaniczne, ekspresyjne ruchy, które wyrażają emocje. Należą do nich m.in. krzyk, płacz czy wyrażanie gniewu. Działając jak katharsis, likwidują blokady w ciele i dają wyraz stłumionym emocjom. A zatem, podczas terapii klient może być zachęcany do ich swobodnej ekspresji. Ponadto uczy się on obserwować i rozumieć cielesne sygnały podczas przyjmowania określonych postaw i ułożeń ciała. Wiele uwagi poświęca się także oddychaniu. Wentylowanie uczuć odgrywa istotną rolę w terapii. Drogą dotarcia do nich jest praca nad napięciami mięśniowymi, wytworzonymi w ciągu indywidualnych doświadczeń człowieka.

Pokaż mi swoje ciało, a powiem Ci przez co przeszedłeś?

Bioenergetyka zakłada, że wszystkie uczucia, które nie znajdują ujścia w ekspresji ciała „blokują się”, przyczyniając się do powstania chronicznych napięć, a te z kolei są odpowiedzialne za typową dla każdego postawę ciała czy sposób poruszania się. Lowen postuluje wręcz, że indywidualna postawa człowieka odzwierciedla jego stosunek do życia. Czy rzeczywiście tak jest? Myślę sobie, że w całej koncepcji musi być ziarno prawdy. Osoby borykające się z różnymi emocjonalnymi problemami nierzadko mają kłopoty z wejściem w kontakt z własnym ciałem. Pełna identyfikacja z własnymi emocjami to swobodna ekspresja. Taka osoba jest postrzegana przez innych, jako naturalna, szczera i wzbudzająca zaufanie. Podobnie, zahamowania w sferze osobowości uzewnętrzniają się poprzez napięcie ciała i sztywne ruchy. Tym, co jednak budzi we mnie opór jest lowenowskie wnioskowanie o strukturze charakteru na podstawie określonej postawy ciała. Przykładowe stwierdzenie, że infantylna osobowość przejawia się w drobnych rękach i cienkich, słabo umięśnionych nogach nie są w moim stylu wyjaśniania. Równie sceptycznie odnoszę się do przekonania, że brak identyfikacji z własnym ciałem jest przyczyną wszelkich osobistych trudności. Ciało, choć ważne i wciąż za mało doceniane nie jest jednak istotą wszystkiego.

Słabe i mocne punkty

Zainteresowanie psychosomatyką wzrasta, czego dowodem jest wzrastająca liczba badań i publikacji na ten temat. Czy terapia bioenergetyczna może poszczycić się prestiżem? Mimo wielu zwolenników i osób, którym terapia przyniosła ulgę w cierpieniu, z naukowego punktu widzenia mamy do czynienia tylko ze spekulacjami. Brakuje udokumentowanych danych statystycznych, które potwierdziłyby słuszność koncepcji. I choć nauka to nie wykładnik prawdy, istnieje ryzyko, że bioenergetyka może okazać się lekko „naciągana” osobom, które tak jak ja nie gustują w psychoanalitycznych koncepcjach. Mimo wszystko, jestem gotowa złożyć ukłon Panu Alexandrowi za podkreślenie, że ciało jest czymś więcej niż narzędziem oraz za wypromowanie jego znaczenia w czasach, kiedy wyraźny był prymat umysłu. W ten sposób oferta terapeutyczna poszerzyła się o kolejną wartościową zdobycz, z której niektórzy wyniosą korzyści. Z pewnością jest to jedna z tych technik, które trzeba „poczuć” i choć nie tu czarnej magii, jej wyjaśnienia wymykają się bezwzględnemu intelektowi. Tak czy owak, każda terapia jest przygodą odkrywania samego siebie, a dróg osiągnięcia satysfakcji z życia jest wiele.

Inspiracje:

Lowen Alexander, Miłość, seks i serce.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s